środa, 9 marca 2011

Łososiowe brzuszki i zielone śledzie



Przyznaję się. Jestem rybofilem. Mogę jeść ryby praktycznie non stop. Najlepiej smażone, chociaż wędzonymi też nie pogardzę. Pasty rybne, sałatki rybne, zupy rybne, makaron z rybą, ryby z patelni i z piekarnika. 
Niby mamy dostęp do morza, ale nie jesteśmy, nie wiedzieć czemu, rybnym krajem. Owszem, można kupić ryby w ich normalnej postaci, a nie jako mrożone filety, ale zawsze jest ta świadomość, że nie zostały przed chwilą wyciągnięte z morza i zrzucone z kutra na ląd. Marzą mi się rybne targi, na których  skoro świt można wybierać wśród milionów gatunków złowionych ryb i innych morskich żyjątek (innych niż ssaki). Podobno nad naszym morzem ma powstać taki rybny targ. Trzymam kciuki.
Marzenia marzeniami, a ja muszę zadowolić się tymi kilkoma gatunkami "świeżych" tusz rybnych, które są dostępne w sklepach. 

Ostatnio upolowaliśmy z Lubym zielone śledzie, a żeby nie czuły się samotnie, zakupiliśmy również wędzone brzuszki z łososia. Z brzuszków powstała sałatka, śledzie znalazły się na patelni. Nie podaję proporcji składników do sałatki, ponieważ każdy z nas wie najlepiej, ile czego lubi najbardziej. Do sałatki nie potrzeba dodawać żadnych przypraw, z wyjątkiem soku z cytryny. 


***


Łososiowe brzuszki na sałacie


wędzone, łososiowe brzuszki
pokrojona sałata lodowa
pomidory, pokrojone na małe części
ogórek, pokrojony w małe kawałki
czarne oliwki
wyciśnięty sok z cytryny


Oddzielamy mięso łososia od skóry, porcjujemy na małe kawałki. Sałatę, pomidory, ogórek, oliwki i mięso z brzuszków mieszamy ze sobą i skrapiamy sokiem z cytryny. 


***
      




Tuszki śledzi wystarczy posolić i obtoczyć w mące, następnie usmażyć z obu stron na mocno rozgrzanej oliwie lub oleju (Luby twierdzi, że lepiej się smaży ryby na zwykłym oleju). Śledzie mają cieniutkie ości, więc po usmażeniu jedyne, co trzeba zrobić, to wyłuskać kręgosłup i zająć się pochłanianiem delikatnego, rybiego mięsa. Akurat kwestia ości jest dla mnie niezwykle istotna, ponieważ mam niesamowitą umiejętność dławienia się ośćmi i nawet na takie śledziowe muszę uważać.






8 komentarzy:

  1. Wygląda apetycznie, zwłąszcza te zielone śledzie, o których tyle słyszałam, ale się na świeże nie natknęłam. Zapraszam do mojej własnie ogłoszonej Akcji RYBY!!! Trwa od wczoraj, dla rybofila to akurat dobra motywacja, żeby sie skusić na jakieś nowe wydanie ryby. Jeszcze nie jest ogłoszona na Durszlaku, ale można się zapisać przez moją stronę:
    http://kuchniaobledniezdrowa.blogspot.com/2011/03/akcja-ryby.html

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja dopiero powoli przekonuję się do ryb i odkrywam ich możliwości :) Do śledzi co prawda mam jeszcze bardzo daleko, ale łososia bardzo lubię. Na sałacie też :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Obłędne te Twoje rybki:)I łososiowe brzuszki i śledzie:)w każdej postaci!:D Uwielbiam takie usmażone śledzie, potem z cebulą w occie- tata często robi;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja ryby jadam zdecydowanie za rzadko, choc lubię bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja również jestem smakoszka ryb w zasadzie w każdej postaci pod jednym warunkiem- muszą byc świeże :)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo apetycznie wyglądają. Chętnie bym spróbowała kawałeczek. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja za rybami średnio przepadam, mam wyjątkową słabość do brzuszków z łososia. pochłaniam je hurtowo :)

    OdpowiedzUsuń